"Nie można odbudować zniszczonego życia,
ani odzyskać straconego człowieka."
perspektywa MarityOstatnia noc w rodzinnym domu. Jutro wylatuję do Hiszpanii. Lecę do swojego brata. Nie widzieliśmy się przez kilka lat. Zawsze gdy przyjeżdżał do domu, mnie w nim nie było. Specjalnie uciekałam. Nie chciałam się z nim widzieć. Za bardzo bolał mnie jego widok. Lionel zawsze jest szczęśliwy, uśmiechnięty. Zawsze był idealnym syneczkiem rodziców. Natomiast ja, ja byłam ich problemem. Ciężarem, który cały czas jest na ich utrzymaniu. Dlaczego wymyślili wyjazd do Barcelony.
Samolot już czeka. Ludzie wchodzą na pokład. Wszyscy są uśmiechnięci, idą spokojnie w szeregu. Ja natomiast z dwiema ogromnymi walizkami przepycham się na przód. Popycham przy tym jakieś dzieci. Ich rodzice na mnie krzyczą, ale podniesiony ton ludzi, nie wywołuje już u mnie żadnych emocji. Mam w nosie to, co mówią inni. Nie obchodzą mnie ich uczucia.
Nareszcie jestem w środku. Siadam wygodnie, zapinam pasy i włączam swoją ulubioną muzykę. Strasznie boje się spotkania z Lionelem. Nie wiem jak zareagował na wiadomość, że będzie musiał ze mną mieszkać, albo to ja z nim mam mieszkać. Nie wiem. Odganiam od siebie te myśli i przesypiam cały lot.
Na lotnisku czeka na mnie partnerka mojego kochanego braciszka, który nawet nie pofatygował się po mnie przyjechać. Staję na przeciwko niskiej brunetki i czekam na jej reakcje.
-Marita, tak?-Pyta z uśmiechem. Fajnie Lionel. Dzięki, że każdego tym zarażasz.
-Widzę, że mój brat mało ci o mnie mówił.-Parsknęłam.
-To nie tak. Upewniam się czy to ty. Mówił o tobie sporo rzeczy.
-Od czego zawsze zaczynał?
-Od mówienia o twoich tatuażach.
-Nienawidzi ich.-Uśmiechnęłam się sztucznie.
-Co ty gadasz?-Pyta ze zdziwieniem.-Sam jej fanem "brudzenia" sobie skóry.
-Chciał żebyśmy mieli takie same tatuaże w tych samych miejscach, ale kiedy mu odmówiłam, a z resztą nie ważne. Możemy już jechać?
-Jasne.-Odpowiedziała i pomogła mi z walizkami. Nie prosiłam jej o to. Szłyśmy w ciszy. Przyzwyczaiłam się do niej. To ona była ze mną zawsze. Pomimo tego, że moje życie przepełniają krzyki, wyzwiska to najbardziej przywiązałam się do ciszy, która towarzyszy samotności. Ją także uwielbiam. Zero ludzi, zero niepotrzebnego gadania. Tylko ja. Czasami zdarza mi się nawet zapomnieć o własnym życiu. Tak jakby mnie nie było. Kocham ten stan.
W domu byłyśmy po jakieś godzinie. Na szczęście nikogo w nim nie było. Antonella pokazała mi pokój, który będzie mój. Zaproponowała mi pomoc w rozpakowaniu rzeczy, ale jej odmówiłam. Pod wieczór uporałam się ze wszystkim, zdążyłam jeszcze wziąć prysznic i przebrać się gdyż chce wyjść na imprezę. Wschodząc na dół do domu wszedł Lionel. Oboje stanęliśmy w bezruchu. Przyglądaliśmy się sobie na wzajem. W końcu wydało mi się to głupie i dokończyłam czynność, którą przerwałam. Przechodząc obok kuchni zawołała mnie Antonella.
-Marika zjesz z nami.-Zapytała. Chciałam odmówić, ale brat był pierwszy.
-Tak ona z nami zje.-Uśmiechnął się do mnie. O nie, mnie tym nie zarazisz. Nie mam zamiaru szczerzyć się do wszystkich osób na ulicy.
Przymusowo zjadłam kolację, która była całkiem dobra. Podczas posiłku było trochę krępująco, więc Antonella próbowała zachęcić nas do rozmowy. Lionel rzucał jej krótkie odpowiedzi, a ja miałam wzrok wbity w talerz.
-Nie długo wpadną chłopaki.-Wymamrotał niestety mój brat. W tym samym czasie wstałam od stołu. Połowę lazanii wyrzuciłam do kosza, a talerz włożyłam do zlewu.
-Cześć wam.-Powiedziałam od niechcenia. Poszłam na górę, założyłam nike i wyszłam z domu. Chciałam iść na imprezę. Upić się, zapomnieć o tym koszmarze. Pewnie się dziwicie, że nienawidzę sławnego brata, który jest najlepszym piłkarzem. A cały błąd tkwi w tym jednym słowie. Najlepszy. Zawsze taki był. Nigdy nikt nie umiał powiedzieć o nim czegoś złego. No oprócz mnie. Wszyscy widzieli jego zalety. Że mądry, że dobrze gra w piłkę, że przyjacielski i miły. "On tak bardzo kocha swoją siostrę." Rodzice często tak mówili, jednak później dokańczali "Tylko szkoda, że ona jest taka." I tutaj urywali. Patrzyli się na mnie i temat się zmieniał. Od zawsze traktowałam Lionela jako wroga numer 1, a nie brata. Teraz też tak jest. Nigdy nie zeszliśmy z wojennej ścieżki. Każdy z nas jest wytrwałym żołnierzem.
Weszłam do pierwszego lepszego klubu. Muzyka grała bardzo głośno. Podeszłam do baru i przyglądałam się obecnym ludziom. Nie znalazłam nikogo fajnego więc zamówiłam kilka kolejek i plotkowałam z barmanem, który miał mnóstwo metalu na twarzy. Przypomniał mi kogoś. Cały czas się w niego wpatrywałam. Niespodziewanie podszedł do mnie wysoki brunet. Miał szare oczy.
-Co tak sama siedzisz?-Zapytał i usiadł na wysokim stołku obok. Miałam wrażenie, że już kiedyś go gdzieś widziałam.
-Lwy nie żyją w stadach.-Lekko uniosłam kąciki ust. Po chwili opadły. Nie jestem przyzwyczajona do uśmiechania się. Nie lubię tego robić.
-Masz śliczny uśmiech.-Powiedział i się do mnie przybliżył. Skarciłam go wzrokiem. Odsunęłam się na bezpieczną odległość, wypiłam ostatni kieliszek wódki i postanowiłam wracać do domu. Nie upiłam się tak jak to planowałam, ale mam na to czas. Zegarek na moim telefonie pokazywał kilka minut po godzinie 23. Powoli doszłam do domu. Po drodze weszłam do sklepu, kupiłam wódkę. Chciałam wypić ją na spokojnie w domu.
Weszłam do środka i miałam od razu iść na górę, ale zobaczyłam, że paru kolegów Lionela siedzi w salonie.
-Widzę, że mamy gości.
-Ty nie masz.-Powiedział szorstko Lionel. Chciałam upokorzyć go przed tym kolesiami. Uniosłam jedną brew i zrobiłam sztuczny, triumfalny uśmiech.
-Cześć, Marita jestem.-Podeszłam do pierwszego lepszego chłopaka.
-Alves.-Uścisnął mi dłoń.
-Fajne tatuaże.-Poklepałam go po ramieniu i podeszłam do trzech następnych piłkarzy. Byli nimi Gerard Pique, Sergi Roberto i Neymar.
-To jak panowie, pijecie ze mną?
-Oni mają jutro mecz.-Mój partnerka mojego brata. W sumie dziwię się, że cały czas o nim tak mówię, ale w sumie mając jego nazwisko mogę zrobić niezłe zamieszanie. Nie wiem jeszcze dokładnie z jakiego powodu, ale zdążę coś wymyślić.
-Doskonale o tym wiem.-Odpowiadam, ale przerywa mi Gerard.
-Będziesz na naszym meczu?
-Oczywiście.-Upijam ze szklanej butelki łyk przezroczystej cieczy.-Będę kibicować Realowi.-Powiedziałam i spojrzałam się na Lionela. Mężczyzna spuścił głowę. W tym czasie usiadłam Neymarowi na kolanach. Mina jego kolegów była co najmniej dziwna, ale on nie narzekał.
-Zanieś mnie do pokoju.-Powiedziałam i znowu się napiłam. Piłkarz wykonał moje polecenie. Po chwili byłam w swojej sypialni. Siedziałam na łóżku i piłam dalej. Powoli traciłam kontakt z rzeczywistością. Chłopak zabrał mi szklaną butelkę i wyszedł.
-To jest nie fair.-Zaczęłam krzyczeć. Wstałam z łóżka i podeszłam do drzwi. Otworzyłam je i chciałam zejść na dół, ale już nie miałam siły. Słyszałam rozmowę piłkarzy.
-A to właśnie była moja siostra.-Powiedział Lionel. Jednak w jego głosie nie było pogardy.-Przepraszam was za nią, po prostu słabo się dogadujemy.
-Wydaje się być fajna.-Stwierdził koleś, który przyniósł mnie na górę.
-Bo tak samo powalona jak ty.-Zaśmiał się Alves. Rozmawiali jeszcze o czymś, ale na górę szła Antonella. Zgarnęła mnie do pokoju. Usiadła na brzegu łóżka. Chyba czekała aż usnę.
Perspektywa Messiego.
Czego mogłem spodziewać się po dziewczynie nad którą nikt nie potrafi zapanować, że co? Przyleci, będzie idealną siostrą. Będzie grzeczna i miła. No super, szkoda, że tak jest tylko w filmach. Nie wiem dlaczego ona taka jest. Odkąd pamiętam ciężko mi było się z nią dogadać. Zawsze gdy leciałem do Argentyny, jej nie było w domu. Fakt nie przejmowałem się tym zbytnio, ale przecież ona jest pełnoletnia i żyje na własną rękę. Wiem, że nie będzie łatwo, ale muszę spróbować ją do siebie przekonać.
***
Witam wszystkich na moim nowym blogu :) Mamy pierwszy rozdział. Jak się podoba? Jak myślicie ciężko będzie Messiemu dogadać się z siostrą?
Zachęcam do pozostawienia komentarza i do następnego wpisu :*
Kochani chciałby się jeszcze tylko zapytać czy pasuje wam taki wygląd bloga, czy wolicie aby był on jaśniejszy?
***
Witam wszystkich na moim nowym blogu :) Mamy pierwszy rozdział. Jak się podoba? Jak myślicie ciężko będzie Messiemu dogadać się z siostrą?
Zachęcam do pozostawienia komentarza i do następnego wpisu :*
Kochani chciałby się jeszcze tylko zapytać czy pasuje wam taki wygląd bloga, czy wolicie aby był on jaśniejszy?
Świetne *.* Czekam na więcej :*
OdpowiedzUsuńSuper rodzial! No pewnie bedzie ciezko ale jakos sie dogadaja na pewno! :* mozesz troszke jasniejszy :P :* czekam na next i zycze weny! :*
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział
OdpowiedzUsuńWygląd też:*
Czekam na kolejne
Buźka życzę weny 😘
Świetny <3
OdpowiedzUsuńŁooł <3 Czekam na następny! ;*
OdpowiedzUsuń+ zapraszam do siebie - opowiadanie o Neymarze ♥ http://opowiadania-neymar.blogspot.com/
Zostaje tutaj :) wygląd bloga jak dla mnie jest ok :) bardzo , bardzo jestem ciekawa jak potoczą sie losy bohaterów :)
OdpowiedzUsuńNY
Aw świetnie się zaczęło i jestem ciekawa co będzie dalej!! Życzę dużo weny:*
OdpowiedzUsuń