sobota, 11 czerwca 2016

Rozdział 7.

"Warto mieć przy sobie kogoś, kto bez względu
na wszystko, usiądzie przy tobie,
złapie cię za rękę i powie:
"Nie bój się, jestem przy Tobie."
Perspektywa Marity.
-Powiesz mi w końcu co się dzieje?
-Neymar ja...-Wahałam się. Jeśli mu powiem, może komuś o tym powiedzieć, może sam to wykorzystać.
-Śmiało.-Uśmiechnął się i mocnej mnie przytulił. Neymar jest jedynym facetem przy którym jako tako czuję się komfortowo.
-Jeśli ci to powiem.-Przerwał mi.
-Nie ważne co by to było, zawsze przy tobie będę.
-Nie wierzę w takie rzeczy.
-Najwyższy czas to zmienić.-Uśmiechnął się i mocnej mnie przytulił. Przeszły mnie dreszcze.
Marita, musisz w końcu komuś o tym powiedzieć. Uwolnić się.
-Zostałam zgwałcona.-Powiedziałam prosto z mostu. Zaczęłam dławic się łzami. Neymar ścisnął mnie jeszcze mocniej.
-Kto to był?-Zapytał spokojnie.
-Nie wiem.-Skłamałam.
-Marita.-Westchnął. Otarł z policzków moje łzy.-Czemu wcześniej do mnie z tym nie przyszłaś?-Zapytał. Wzruszyłam ramionami.
-Puść mnie.-Warknęłam.-Teraz będziesz brał mnie na litość prawda?-Neymar pokręcił przecząco głową.-Mam nadzieję.-Wyjęłam z walizki fajki i wyszłam na balkon. Piłkarz zrobił to samo. Chciał coś powiedzieć jednak go wyprzedziłam.
-Nie ważne co powiesz i tak nie przestanę palić.
-Chciałem się zapytać czy dasz mi papierosa.-Powiedział niepewnie.
-A to spoko.-Podałam mu paczkę. Wyciągnął jednego papierosa i go podpalił.-Piłkarzom wolno palić?-Zapytałam. Jednak nie chciałam aby brzmiało to jakoś natrętnie.
-Nie.
-A więc?
-Co a więc?
-Czemu ty palisz?
-Mam swoje powody.-Tak nagle stał się oschły. Uśmiech zszedł mu z twarzy, a oczy przestały błyszczeć.
-No tak, głupia Maritka ci się wyżaliła to teraz masz ją w dupie.-Parsknęłam i odeszłam od piłkarza.
-To nie tak.-Złapał mnie za nadgarstek i właśnie do hotelowego pokoju wszedł uśmiechnięty Dani. Neymar zacisnął papierosa w dłoni, a ja spojrzałam się na niego jak na debila.
-No co?-Zapytał już normalnie.
-On nie wie?
-O czym nie wiem?-Zapytał uradowany piłkarz i rzucił się na łóżko.
-O tym, że.-Nie mogłam nic wymyślić.
-Podoba mi się Marita.-Dokończył napastnik. On oszalał czy jak?
-O tym wiedziałem od dawna. Ney tylko o tobie gada.-Powiedział a ja otworzyłam buzie tak szeroko jak chyba tylko potrafiłam.-Idziemy na plażę?
-Ja pasuje.-Wymamrotałam.
-Pewnie.-Powiedział uśmiechnięty Ney.
-Nienawidzę Cię.-Wyszeptałam.

Perspektywa Neymara.
W drodze na plażę ani ja ani Marita się nie odzywaliśmy. Co chwila jacyś ludzie podchodzili do mnie i Daniego po autografy lub zdjęcia. Paparazzi zadawali głupie pytania typu "Czemu zadajecie się z fanką Realu?" "Żyjecie w trójkącie?" "Czy Messi nadal nie dogaduje się z siostrą i przez kolegów próbuje się z nią pogodzić?" Razem z Danim ominęliśmy tych ludzi. Niestety Marita się przy nich zatrzymała. Wiedziałem, ze nie wyjdzie z tego nic dobrego dlatego do niej poszedłem.
-Dobrze razem wyglądacie.-Powiedział dziennikarz.
-Bo oni są razem.-Dołączył się Dani
-To nie.-Zaczęłam jednak poczułam jak koleś stojący za mną ściska mi rękę.-Wiarygodne prawda?-Próbowałam wybrnąć.
-Długo już jesteście razem?
-To była miłość od pierwszego wejrzenia.-Znowu wtrącił się Alves.
-Dani!-Krzyknęliśmy w tym samym czasie.

-Idziesz pływać?-Zapytałem blondynki. Nic mi nie odpowiedziała.-Marita.-Pomachałem jej ręką przed oczami.
-Nie pamiętasz, ze nie umiem pływać?-Warknęła i odeszła ode mnie. Zaczęła iść w stronę baru.
-Czemu taka jesteś?-Zapytałem, gdy dziewczyna wróciła z drinkiem.
-Neymar, jak mam się czuć ze świadomością, że cały świat myśli, że jesteśmy razem. Z resztą co to było, co mówił Alves w hotelu?-Chciała zabić mnie wzrokiem.
-Nic takiego.-Powiedział niemrawo.
-On chyba nie jest znany z kłamstw-Uśmiechnęła się. Nic jej nie odpowiedziałem. Zabrałem jej drinka i sam wypiłem go na raz.
Na plaży nic ciekawego już się nie działo. Dani cały czas podrywał jakieś dziewczyny, a Marita uznała, ze mnie nie zna. Wieczorem poszliśmy do restauracji. Wszyscy zamówiliśmy sobie owoce morza i wodę z cytryną. Po kolacji poszliśmy na spacer. Około godziny 23 wróciliśmy do hotelu. Każdy po kolei poszedł się umyć, a następnie postanowiliśmy obejrzeć jakieś horror.
-Dani.-Zaczęła Marita zatrzymując film.-Co działo się później?
-O czym Ty mówisz?-Zapytałem zdziwiony. Mina Daniego była podobna do mojej.

Perspektywa Marity.
-Co działo się później na imprezie.-Uśmiechnęłam się delikatnie. Bałam się tego, co zaraz usłyszę, ale cóż, trzeba poznać prawdę.
-Neymar pobił się z tym kolesiem, który Cię obmacywał dlatego wszystko go dzisiaj boli. Później scholowaliśmy Cię do domu bo nie byłaś w stanie ustać na nogach.-Zaczął się śmiać za co rzuciłam w piłkarza poduszka. I tak właśnie po godzinie 1 w nocy rozpętała się wojna na poduchy. Na początku uczestniczyliśmy w niej tylko oboje. Przez kilka minut zdążyliśmy potłuc dwa wazony, zrzucić obrazy ze ściany i rozwalić łóżko na którym spał Neymar. Przez co, w ramach zemsty dołączył się do naszej zabawy i naparzał jak opętany każdego po kolei. Przy okazji zrzuciłam telewizor, w którym pękł ekran. Przed godziną 2 przyszli do nas ludzie z pokojów obok i zaczęli się skarżyć na hałasy. Przez co musieliśmy przerwać naszą zabawę na poziomie.
-Nie śpię z tobą jakby co!-Krzyknął Dani, kiedy kończyliśmy doprowadzać pokoju do stanu oglądalności, bo o używalności długo nie będzie można tak powiedzieć.
-Została ci podłoga kochanie.-Ostatnie słowo powiedziałam przez zęby.
-Nie wasze doczekanie.-Powiedział napastnik i złączył łóżka.-Wy spicie na podłodze.-Rzucił w nas po jednej poduszce i legł na wygodnych materacach.-Dobranoc.-Powiedział przed śmiech.

Rano obudziłam się nie na podłodze lecz na mięciutkim łóżku. Przetarłam oczy i odwróciłam się na drugą stronę.
-To znowu ty.-Zaczęłam gdy tylko napastnik otworzył oczy.
-Wiem, że się stęskniłaś.
-Tak, tak.-Wymamrotałam i wstałam z łóżka. Idąc w stronę łazienki potknęłam się o coś, a raczej kogoś.
-Dajcie spać.-Powiedział Dani głosem jakby miał zaraz umierać przez co wybuchnęłam śmiechem.
-Ty umiesz się śmiać?-Poderwał się z łóżka Neymar, a chwilę w jego ślady poszedł obrońca Barcy.
-Czasami mi się zdarza.-Powiedziałam i weszłam do łazienki. Skorzystałam z toalety, umyłam swoje długie blond włosy, które owinęłam w turban białym ręcznikiem. Następnie umyłam siebie i zęby. Zaczęłam się malować po czym zapomniałam, ze nie wzięłam ze sobą ubrania. Owinęłam się drugim białym ręcznikiem i wyszłam z pomieszczenia. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej sukienkę. Rozejrzałam się po pokoju i korzystając z okazji, ze nie ma młodszego Brazylijczyka zaczęłam może i nie w moim stylu rozmowę.
-Em Dani.-Podrapałam się w tył głowy.
-Co tam?
-To co powiedziałeś wczoraj.-Przerwał mi.
-To w stu dwóch procentach prawda.-Uśmiechnął się. Niestety do pokoju wrócił już napastnik.
-To dzięki za doradzenie którą sukienkę mam założyć.-Powiedziałam i poszłam do łazienki się ubrać.
Dzisiejszego dnia nic ciekawego nie robiliśmy. Poszwendaliśmy się po Dominikanie tak dla przyjemności. Zrobiliśmy spore zakupy na których kupiliśmy sobie takie same bluzy. W czasie kiedy piłkarze poszli zagrać w bilarda mi udało się pójść do manikiurzystki. Po obiedzie, który był przepyszny Brazylijczycy podeszli do sporej budki z upominkami. To dziwne, bo oni podobno dosyć często tutaj bywają.
-Co wy robicie?-Zapytałam.
-Kupujemy pamiątki dla bliskich.-Uśmiechnął się Neymar.
-To miłe chyba, prawda?
-Nigdy nie dostałaś pamiątki?
-Nie.-11 Barcy westchnęła i odeszła oglądając inne małe pierdółki. Ja w tym czasie odeszłam na bok zapalić. Obok mnie usiadł jakieś chłopczyk. Miał może z 8 lat. Jego mina nie była za wesoła.
-Wszystko dobrze?-Zapytał Neymar. Skąd on się tutaj wziął? Chłopiec coś zaczął mu opowiadać. Z racji, że nie interesuje się cudzym życiem odwróciłam się od chłopaków i zaczęłam przeglądać Internet. Jak zwykle było mnóstwo plotek, ze jestem z Neymarem. Ze Lionel nas zeswatał. Ze psuje związek Neymara z jakąś super modelką z Włoch.
-Czemu nie pomogłaś temu chłopcu?
-Nie lubię dzieci.-Odpowiedziałam obojętnie.-Jak tam twoja super modelka z Włoch. Podobno psuje wam związek.-Pokazałam piłkarzowi artykuł, który przed chwilą znalazłam.
-Ja jej nawet nie znam.-Zaczął się śmiać.
-Ej!-Podbiegł do nas Alves.-Ja wiem, ze powinniśmy być tutaj jeszcze przez prawie tydzień, ale mój brat trafił do więzienia. Muszę go jak najszybciej stamtąd wyciągnąć.
-Jeszcze z tym nie skończył?-Odezwał się Neymar.
-Ciebie podobno też szukają.
-Przecież ja broni nie miałem w ręce od jakiegoś roku.
-Chłopaki o czym wy.-Nie dane było mi skoczyć. Neymar położył mi palec na ustach i jak zaklęty słuchał swojego przyjaciela.
-Rodzice mówią, że to były jakieś zaległe porachunki. Niby nic wielkiego bo kilkanaście kilo tylko, ale że to nie jest jego pierwszy raz kara może być o wiele większa.
-Nie mamy zbyt dużo czasu.-Odezwał się napastnik.-Marta przepraszam, ze nie możemy zostać tutaj dłużej. Obiecuję, że kiedyś zabiorę cię gdzie tylko będziesz chciała.-Tym razem zwrócił się do mnie. Wszyscy szybkim krokiem doszliśmy do hotelu. Spotkaliśmy się w mgnieniu oka, wypisaliśmy i czekaliśmy na pierwszy lepszy samolot do Barcelony. Za bardzo nie wiedziałam o co z tym wszystkim chodzi, ale po minach chłopaków zrozumiałam, że dobrze nie jest.
W samolocie piłkarze o czymś rozmawiali jednak nie mogłam ich zrozumieć ponieważ gadali po portugalsku. Najwyraźniej specjalnie, abym zbyt dużo nie wiedziała. Postanowiłam im nie przeszkadzać, założyłam słuchawki i poszła spać. Niestety nie mogłam usnąć. Wierciłam się z lewej strony na prawą.
-Oprzyj sie o mnie jak chcesz.-Powiedział łagodnie. Skorzystałam z jego propozycji. Oparłam głowę o jego bark, a rękę oplotłam o jego ramię. Nie wiem dlaczego tak zrobiłam. Może nie chciałam aby mnie zostawił?
-Neymar, dziękuję.-Wyszeptałam po jakimś czasie.
-Ale o co chodzi?-Chyba wyrwałam go z drzemki. Spojrzałam mu prosto w oczy. Przygryzłam wargę i czekałam aż się domyśli. Naszczescie nie trwało to długo.-A luzik. Nie pierwszy raz to robię.
-Za łóżko też dziękuję.
-To już nie ja byłem. Dani musiał Cię przenieść jak oboje spaliśmy.-Uśmiechnął się delikatnie. Oparł brodę o moją głowę i więcej nie rozmawialiśmy.
Na lotnisku w Barcelonie było strasznie tłoczno. Mnóstwo ludzi spieszyło się na swój lot. Niektórzy przepychali się do piłkarzy, którzy myślą, że w okularach będą mniej widoczni, a ja szłam i modliłam się, aby w domu nie było Lucasa. Nigdy wcześniej nie bałam się wrócić do domu jak dzisiaj. Bałam się, że kolejny raz pozwoli sobie na zbyt dużo.
-Jedziesz do mnie, czy podwieźć Cie do siebie.
-Obojętnie.-Wzięłam swoją walizkę z taśmy i ruszyłam w stronę wyjścia.
Po jakiś 40 minutach byłam pod domem.
-Teraz mam kilka spraw do załatwienia, ale wpadnę po Ciebie później.-Uśmiechnął się.
-To do zobaczenia.-Odwzajemniłam uśmiech i wysiadłam z samochodu. Z lekkim zawahaniem weszłam do środka. W domu nie było nikogo. Szybko poszłam na górę. Odstawiłam walizkę w kąt pokoju. Wyciągnęłam z szafy luźne ubranie i poszłam się wykąpać. Resztę dnia przesiedziałam w domu. Wieczorem obejrzałam jakieś romansidło i poszła spać. Około 4 nad ranem obudził mnie dźwięk przychodzącej wiadomości. Przetarłam oczy i wzięłam do ręki telefon. Wpisałam kod blokady i doczytałam wiadomości od Neymara.
Przepraszam, że się nie spotkaliśmy, ale dopiero wróciłem do domu.
Postanowiłam mu odpisać.
Nic nie szkodzi:)
Nie śpisz?
Obudziłeś mnie.
To może za godzinę przyjadę po Ciebie?:D
Co chcesz robić o 5 nad ranem?
Szykuj się, a nie marudzisz.
A co jeśli postanowię zostać w domu?
Wyniosę Cię z niego w piżamie:D
Nic mu już nie odpisałam. Wstałam z łóżka i zaczęłam się szykować. Wykonałam poranną toaletę, zrobiłam dosyć mocny makijaż, wyprostowałam włosy i najciszej jak potrafiłam zeszłam na dół. Ostatni raz przejrzałam się w lustrze.
-Całkiem nieźle.-Pomyślałam i wyszłam z domu. Do przyjazdu Neymara miałam jeszcze jakieś 5 minut. Wolałam na niego poczekać przed posesją niż jeżeli miłaby zadzwonić dzwoniłem i obudzić domowników. Po chwili przed mną pojawiła się czarna duża beemka.
-Twoje?-Zapytałem wsiadając do środka.
-Można tak powiedzieć.
-Gdzie jedziemy?
-Sam jeszcze nie wiem.-Uśmiechnął się. Z piskiem opon odjechaliśmy sprzed domu Lionela i ruszyliśmy w nieznane. Neymar przyciszył trochę muzykę.-Może pojedziemy na kawę?-Przytaknęłam. Po kilku kilometrach napastnik zatrzymał się na parkingu McDonalda.-Masz, załóż je.-Podał mi okulary. Wykonałam jego polecenie i weszliśmy do środka.-Dwie duże kawy.-Powiedział i podał całkiem ładnej kobiecie pieniądze.-Reszty nie trzeba.-Dostaliśmy kartkę na której mieliśmy numerek 11. Uśmiechnęłam się do Neymara. Chłopak odwzajemnił uśmiech. Po kilku minutach odebraliśmy nasze napoje. Usiedliśmy przy stoliku najdalej od okien.
-Zmęczony jesteś. Czemu nie pójdziesz spać?
-Wydaje ci się.
-Oczywiście.-Mruknęłam i zaczęłam pić kawę przy okazji bawiąc się telefonem.
-Masz lęk wysokości?-Zapytał piłkarz w trakcie wracania do samochodu.
-A co. Masz ochotę pojechać w góry?
-Lepiej.-Puścił mi oczko i otworzył drzwi od strony pasażera.
-Nie trzeba było.
-Na następny raz zapamiętam.-Uśmiechnął się sztucznie i obkrąrzył samochód.
-Co jest?-Zapytał, gdy już byliśmy dalej w drodze.
-A co ma być?
-No właśnie nie wiem, dlatego pytam.
-Marita mam zły dzień. Wziąłem cię, ze sobą bo.-Urwał.
-Bo co?
-Już nic.
-Neymar skończ.
-Bo tak chciałem.-Powiedział wkurzony.-Lubie cie okey?!
-Okey?-Za bardzo nie wiedziałam co dzieję się w tym momencie. Piłkarz zjechał na pobocze.-Neymar co ty robisz?

Perspektywa Neymara.
Co robię? Spokojnie, dowiesz się wszystko w swoim czasie.
-Lubie cie.-Zacząłem.-Chce abyś znalazła sobie kogoś w kim możesz znaleźć oparcie.
-Neymar, czy ty właśnie wyznajesz mi miłość?-Zapytała niepewnie.
-Oszalałaś.-Powiedziałem najłagodniej jak tylko potrafiłem.-Zabrałem cię dzisiaj ze sobą, abyś mogła się przekonać, że nie wszyscy ludzie są źle. To że zranił, cię jakiś pajac, nie oznacza, że będzie robić to każda napotkana osoba.
-Do czego zmierzasz?-Przerwała mi.
-Czasami, obcy ludzie mogą stać się najlepszymi przyjaciółmi.-Uśmiechnąłem się. Miałem nadzieję, że mnie zrozumie.
Nie wiem, czy robię dobrze zabierając ją gdziekolwiek chcąc wyssać z niej wszystkie złe emocje. Chcąc dowiedzieć się jak najwięcej, a później "sprzedać" wszystko Messiemu. Marita to fajna dziewczyna, nie chce aby kolejny raz przejechała się na osobie, której może zaufać.
Sam już nie wiem. Podtrzymywać przyjaźń kosztem bólu u innych, czy dać spokoju i pozwolić działać sercu?
-Tak samo jak najlepsi przyjaciele mogą stać się sobie obcy.-Dokończyła blondynka. Tym samym wyrywając mnie z zamyśleń.
-Marita, chce abyś wiedziała, że możesz na mnie polegać.-Położyłem rękę na jej kolanie,-Oczywiście jak na przyjacielu.-Dodałem po chwili.
-Ty na mnie też.-Powiedziała uśmiechnięta Argentynka i zepchnęła moją rękę z jej ciała. Mogłem sie tego spodziewać. Chwilę później włączyłem kierunkowskaz i ruszyliśmy dalej przed siebie.

***
Hejka:) Oto nowy rozdział, może być? Wiem, trochę krótki, ale jakoś nie idzie mi dzisiaj pisanie.
Jak myślicie, gdzie Neymar zabierze Maritę? I co zrobi dalej, będzie działa z Messim, czy może da się ponieść czemu innemu? 
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!

9 komentarzy:

  1. Czekam na kolejny!!❤ //Julka

    OdpowiedzUsuń
  2. Boski, boski i jeszcze raz boski nie mogę się doczekać następnego rozdziału. Boję się jedynie, że Marita się o wszystkim dowie i znowu będzie cierpieć, a ona idealnie pasuje do Neya :( <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Doprowadzasz mnie do łez :) na czekam na next :)


    NY

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem poprostu tak na mnie zadziałał ten rozdział :)

      NY

      Usuń
  4. Super rozdzial! :* mam nadzieje ze Ney nie zrani Marity...ale jak sie dowie to ja skrzywdzi :/ :/ :(
    Weny zycze! :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekam na moment, kiedy Lio dowie się o zachowaniu swoich "przyjaciół".

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudny rozdział 😍 myślę że Ney odpuści sobie knucie z Messim , takie moje skromne przeczucia ...

    OdpowiedzUsuń
  7. Biedna Maritka:( <3 jejciu boski rozdział!

    OdpowiedzUsuń